Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Lost connection to MySQL server at 'reading initial communication packet', system error: 110 in /home/mayko2/domains/dobry-kawal.pl/public_html/rate/rateit.php on line 13
Warning: mysql_select_db() [function.mysql-select-db]: Access denied for user 'mayko2'@'localhost' (using password: NIE) in /home/mayko2/domains/dobry-kawal.pl/public_html/rate/rateit.php on line 14
Warning: mysql_select_db() [function.mysql-select-db]: A link to the server could not be established in /home/mayko2/domains/dobry-kawal.pl/public_html/rate/rateit.php on line 14 Kawały, dowcipy:: Kategoria- O Studentach
Akt I
Student Wyższej Szkoły Rolniczej (może nawet SGGW) zdaje egzamin z rogacizny. Kiepsko mu idzie! W końcu profesor - równy i wesoły facet - mówi:
- Dam panu pytanie ostatniej szansy. Czy u kozy można przeprowadzić aborcję? Niech pan odpowie tylko: tak czy nie?
- Nie wiem - wystękał student po dłuższej chwili.
- Niestety - rozkłada ręce profesor - muszę panu wpisać dwójkę...
Akt II
Siedzi biedny student w barze piwnym, kończy już trzecie i bije się myślami:
- Jaki ja jestem głupi - powtarza po raz setny - przecież mogłem strzelać. Może bym trafił...
Obserwuje go barman - taki z prawdziwego zdarzenia. Serce mu się kraje na widok rozpaczy malującej się na
twarzy studenta. Podchodzi i pyta życzliwie:
- Widzę, że ma pan jakiś problem. Powiem panu, że niejeden klient zwierzył mi się - taka już moja rola - i ulżyło mu.
Student spojrzał na barmana i wykrzyknął rozgorączkowanym głosem:
- No dobrze, niech mi pan powie, czy u kozy można przeprowadzić aborcję: tak czy nie?
Barman znieruchomiał, pokręcił głową i patrząc ze współczuciem na studenta, mówi:
- Wie pan że nie wiem, ale wydaje mi się, że pan sobie cho*ernie życie skomplikował...
Student zdaje egzamin. Profesor chce odesłać go na inny termin z pałą. Delikwent prosi o ostatnią szansę:
- Jeśli przejdę po ścianie i suficie, dostanę trójkę?
Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po ścianie i suficie. Słowo się rzekło, już chce wpisywać 3, ale student dalej marudzi:
- Jeśli zacznę fruwać po pokoju, dostanę 4?
Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwać po pokoju. Profesor już chce wpisywać 4 ale student wciąż nie daje mu spokoju:
- Jeśli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostane 5?
Profesor z jeszcze większym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku i sika na profesora. Ten krzyczy cały mokry:
- Panie, co pan?!
- Dobra, niech będzie 4...
Po czym poznać, że nie jesteś już studentem?
Teraz o 6 rano wstajesz, a nie kładziesz się spać.
W lodówce trzymasz więcej jedzenia niż picia.
Nie zgłaszasz się już do testów nowych leków na ochotnika.
Znasz każdego ze śpiących w twoim domu.
Nie dostajesz już listów z pogróżkami z banku.
Nosisz ze sobą parasol.
Siedmiodniowe popijawy już się nie zdarzają.
Nie chodzisz do supermarketu ze wszystkimi przyjaciółmi.
W domu działa ogrzewanie.
Twoi przyjaciele zawierają związki małżeńskie i rozwodzą się, zamiast się po prostu spotykać i rozstawać.
Zamiast 130 dni wakacji masz ich 26.
Dżinsy i pulower nie są już eleganckim strojem.
Dzwonisz na policję, bo te cho*erne dzieciaki z mieszkania obok nie chcą ściszyć muzyki.
Wstajesz rano z łóżka nawet, jeśli pada.
Nie masz pojęcia o której zamykają najbliższą budkę z hamburgerami.
Nie odkładasz niedojedzonej pizzy do lodówki na później.
Nie spędzasz połowy dnia na strategicznym planowaniu trasy wieczornej eskapady po knajpach.
Nienawidzisz "cho*ernych studentów-pasożytów".
Nie potrafisz już przekonać mieszkających z tobą do "picia aż do rana".
Zawsze wiesz gdzie jesteś gdy się budzisz.
Nie zdarzają ci się już drzemki od południa do 18.
Ogień w kuchni nie jest już powodem do dobrej zabawy.
Do apteki chodzisz po Panadol i coś na wrzody, a nie po prezerwatywy i testy ciążowe.
Śniadania jesz w porze śniadania.
Lista zakupów jest dłuższa niż zupka z kubka i sześciopak piwa.
Zamiast mówić: "Już nigdy tyle nie wypiję" mówisz: "Nie potrafię już pić tyle, co kiedyś".
Ponad 90% twojego czasu spedzonego przed komputerem to zwykła praca.
Nie eksperymentujesz już z zakazanymi substancjami.
Już nie pijesz w domu przed wyjściem do knajpy, żeby tam zaoszczędzić!
W akademickiej stołówce rozmawia trzech studentów.
- Ja Sylwestra spedziłem na "Kanarach". Mówię wam, super laseczki, kąpiel w morzu, drinki z parasolkami, cudo - zagaja pierwszy.
- A ja - przechwala się drugi - byłem w Alpach. Narty, dziewczyny zarumienione od mrozu, grzane wino do łóżka, coś wspaniałego.
- A co ty robiłeś? - pytają trzeciego.
- A ja siedziałem razem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego gó*na.
W akademiku kilku studentów wznosi toast:
- Za Janka, żeby zdał!
Mija kilka chwil, sytuacja się powtarza, znów toast:
- Za Janka, żeby zdał!
I tak co chwila. W końcu otwierają się drzwi, wchodzi Janek i od razu pytanie.
- I co, zdałeś?
Na to Janek:
- Zdałem, zdałem, jednej tylko nie przyjeli, bo miała stłuczoną szyjkę.
Na akademii medycznej w Białymstoku skacowani studenci mają zajęcia z anatomii i pierwszy raz mają być świadkami sekcji zwłok. Stoją wokół łóżka z ciałem. Prowadzący zajęcia nagłym ruchem ściąga prześcieradło i oczom wszystkich ukazuje się topielec w drugim tygodniu rozkładu. Dłonie studenciaków wędrują w kierunku ust, a profesor ze stoickim spokojem zaczyna wykład:
- Podczas tych zajęć dowiecie się jakie są dwie najważniejsze rzeczy cechujące lekarza. Po pierwsze: brak jakiegokolwiek obrzydzenia.
Po tych słowach lekarz wpycha palec w d*pę topielca, po czym go wyjmuje i, ku obrzydzeniu studentów, oblizuje.
- Teraz - mówi - wszyscy, którym zależy na zaliczeniu mają to powtórzyć!
Studenci medycyny (jak pisał Cornugon) to sami twardziele. Podchodzą i robią co im profesor kazał: palec w d*pę, palec w buzię. Co drugi nie daje rady i po wszystkim wymiotuje. Gdy wszyscy skończyli profesor mówi:
- I tak dochodzimy, do drugiej istotnej cechy dobrego lekarza: umiejętności obserwacji. Ja wsadziłem środkowy palec, a oblizałem wskazujący. Na przyszłość proszę o więcej uwagi.
Pan Bóg wysłał anioła na przeszpiegi, żeby zobaczył jak idzie studentom w Polsce. Niedługo anioł wrócił.
- AWF pije, politechnika pije, medycyna pije.
Następnym razem:
-AWF pije, politechnika uczy się, medycyna pije.
Następnym:
-AWF uczy się, politechnika kuje, medycyna pije.
Następnym, tuż przed egzaminami:
-AWF kuje, politechnika kuje, medycyna modli się.
Pan Bóg:
- Medycyna zda.
Na akademii rolniczej egzamin zdaje student z zaprzyjaźnionego kraju, Wietnamu.
Prof.: - Proszę podać skład kiszonki.
Stud.: - Eeee..
Prof.: - Kiszonki.
Student klepiąc się z zadowoleniem po kieszeni koszuli:
- Aaa, kiszonki!